Reklama

Taniec nie jest dla mnie, ja wolę walczyć

31/07/2017 05:20
To wielki talent sportów walki, trenuje niedługo, a już znacznie wyróżnia się z grupy. Jest systematyczna, pracowita i dokładna. Występuje w licznych pokazach sportów walki i wiąże z nimi swoją przyszłość. W sparingach walczy z chłopcami, lubi też grać w piłkę nożną i malować. W tym tygodniu o zawodniczce Akademii Holistycznej Oliwii Donieckiej.
Tygodnik Skarżyski, Zbyszek Biber: - Jak trafiłaś na zajęcia kickboxingu do Akademii Holistycznej? 
Oliwia Doniecka: - Mama zaczęła chodzić na siłownię do Akademii Holistycznej i zobaczyła, że tam prowadzone są zajęcia boksu dla dzieci, zapytała mnie czy nie chciałabym spróbować. Na początek miałam iść na dwa-trzy treningi, żeby zobaczyć czy mi się spodoba, spodobało mi się, trenuję do dzisiaj, w listopadzie minie dwa lata.
Z.B: - Czym interesujesz się poza kicboxingiem?
O.D: - Interesuję się piłką nożną, lubię malować i czytać książki. Mam starszego brata, który trenował piłkę, razem graliśmy od małego. Bardzo lubię czytać, moje ulubione książki to "Harry Potter" i "Opowieści z Narnii".
Z.B: - Gdzie do tej pory można było Cię zobaczyć, masz już za sobą pierwsze zawody?
O.D: - Trener Krzysztof Ogłoza widzi we mnie potencjał, jestem sumienna i pracowita, mam nadzieję, że to zaowocuje w przyszłości. Już nie mogę się doczekać pierwszych zawodów. Jak na razie brałam udział tylko w pokazach (w szkołach i na festynach), gdzie zbierałam bardzo dobre opinie, ale to nie to samo co zawody. Czas na pierwsze medale.
Z.B: - Ile czasu poświęcasz na trening, jest ciężko?
O.D: - Trenuję trzy razy w tygodniu, treningi są ciężkie, najbardziej wtedy kiedy mamy sparingi, w związku z tym, że w mojej grupie jestem jedyną dziewczyną, sparuje z chłopakami i udaje mi się z nimi wygrywać. To jest sport walki, czasami dostanie się w twarz, ale trzeba być twardym "jak żelki z Biedronki". Raz miałam chwilę zwątpienia, gdy dostałam za mocno w głowę, przyszłam do domu i powiedziałam, że nie chcę już więcej trenować, ale na drugi dzień już mi przeszło.
Z.B: - Jak rodzice odbierają twoje zamiłowanie do sztuk walki?
O.D: - Tata był przeciwko mojemu trenowaniu, obawiał się, że będę miała złamany nos, wybite zęby, chciał żebym tańczyła, ale ja na te tańce nie chciałam chodzić, wytrzymałam tylko tydzień. Wolę zdecydowanie walczyć. Mama mówi, że się odnalazłam w tym co robię, bardzo to lubię, wspiera mnie na każdym kroku.
Z.B: - Twoje największe marzenie?
O.D:- Nie mogę się doczekać swoich pierwszych zawodów i medali, mam nadzieję, że jeszcze w tym roku zdobędę pierwszy medal, to jest moje marzenie.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Skarzyski.eu




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama