Opuszczam Granat z „ciężkim sercem”

Przemysław Michalski przez ostatnie pięć sezonów bronił bramki skarżyskiego Granatu. Przyszedł czas na rozstanie, od sezonu 2019/20 Przemek będzie reprezentował barwy ŁKS-u Łagów.  Zapraszamy na rozmowę z Przemkiem. 

Zbyszek Biber: -Przemku, środa, 19 czerwiec, ostatni mecz Granatu w sezonie 2018/2019 i ostatni Twój mecz w klubie. Pięć sezonów, 146 oficjalnych meczów. Jak będziesz wspominał ten okres w Skarżysku-Kamiennej? 

Przemek Michalski: Pięć  lat spędzonych w Granacie było dla mnie swego rodzaju sinusoidą. Miałem możliwość gry w 3 lidze i rywalizację z naprawdę mocnymi rywalami co przełożyło się na zdobycie sporego doświadczenia. Potem jak wszyscy wiemy naszym celem była mozolna odbudowa dawnej pozycji Granatu, czyli awans naszego zespołu z Okręgówki do IV ligi. To tutaj w Skarżysku dojrzałem piłkarsko i zostałem kapitanem naszego zespołu.
Z.B: –  Co spowodowało, że zdecydowałeś się opuścić klub?  
P.M:- Nie ukrywam, że opuszczam Granat z „ciężkim sercem”. Zżyłem się z tutejszym środowiskiem, kibicami i kolegami z zespołu. Wiedziałem, że taki moment kiedyś nastąpi. Moje ambicje i chęci dalszego rozwoju jako piłkarza zmusiły mnie do stawiania sobie nowych celów i wyzwań. Sądzę, iż to właśnie teraz nastąpił ten moment i podjąłem decyzję o zmianie klubu.
Z.B:- Ostatni sezon był bardzo dobry w Waszym wykonaniu, 3 miejsce w lidze  i finał okręgowego pucharu Polski to świetny wynik, spodziewałeś się, że tak dobrze Wam pójdzie?
P.M: – Od początku wierzyłem w nasz zespół oraz potencjał w nim drzemiący. Wielu uważało nas za beniaminka, który będzie dostarczycielem punktów. W IV lidze było sporo mocnych zespołów, które walczyły o jak najwyższe miejsce w tabeli. Uważam, że jak na nasze możliwości zajęcie trzeciego miejsca było dużym osiągnięciem. O sile naszego zespołu świadczyły zwycięstwa z takimi zespołami jak Neptun Końskie czy rezerwy Korony Kielce. Warto również przypomnieć, że przez większą część sezonu byliśmy niepokonani na własnym stadionie. Finał okręgowego Pucharu Polski mógł być takim postawieniem kropki nad i. Niestety się nam to nie udało, co mogło wynikać ze zmęczenia sezonem i wieloma kontuzjami naszych kluczowych zawodników.
Z.B: – Spędziłeś tu kilka sezonów, który z nich był najlepszy w Twoim wykonaniu, pamiętasz mecz lub mecze, które zapadały Ci szczególnie w pamięci?
P.M :- Nie chcę wyróżniać któregoś sezonu szczególnie. Broniąc bramki Granatu zawsze starałem się dawać z siebie wszystko i pomóc drużynie w uzyskaniu jak najlepszego wyniku. Wbrew pozorom mecze w ligach niższych niż trzecia były równie wymagające.
Z.B: – Pamiętasz swój pierwszy mecz w barwach Grantu? 
P.M: – Tak pamiętam, był to wygrany mecz 1:0 z Unią Tarnów. Dla mnie jako młodego zawodnika było to wielkie przeżycie.
Z.B: –  Na przestrzeni lat w klubie zmieniali się trenerzy, z którym najbardziej Ci było po drodze? Z którym będziesz najlepiej wspominał współpracę?  
P.M: – Każdy trener wnosił coś nowego do zespołu. Zawsze starałem się mieć z nimi dobry kontakt. Zaufanie jakim mnie obdarzali pozwalało mi się rozwijać i zdobywać kolejne doświadczenia.
Z.B:- Będziesz reprezentował w najbliższym sezonie ŁKS Łagów, gdzie trenerem jest Irek Pietrzykowski, trener, który sprowadził Cię do Granatu. Wybór tego klubu chyba nie był przypadkowy?
P.M: – Nie ukrywam trener Pietrzykowski obdarzył mnie wielkim kredytem zaufania. Propozycja dalszej współpracy w ŁKSie Łagów z trenerem, który parę lat temu dał mi szansę na grę w pierwszym zespole Granatu przekonała mnie do ostatecznej zmiany klubu.
Z.B: – Stojąc w bramce Granatu, obroniłeś kilka „jedenastek” pamiętasz dokładnie ile? Prowadzisz taką statystykę?
P.M: – Nie prowadzę, ale w obecnym sezonie z tego co pamiętam były to cztery  obronione jedenastki.
Z.B: – Jak układała Ci się współpraca z innymi bramkarzami w klubie, którzy byli Twoimi zmiennikami? Był Dominik Borowiec, Tomek Borgensztajn, teraz WnukowskiNa początku Twojej przygody z Granatem w bramce stał Konrad Majcherczyk, który musiał ustąpić w bramce miejsca młodemu bramkarzowi – Tobie? 
P.M : -Rywalizacja z innymi bramkarzami zawsze stała na wysokim poziomie. Pozwalało mi to na podnoszenie swoich umiejętności i dalszy rozwój. Z chłopakami miałem bardzo dobry kontakt i z perspektywy czasu oceniam go pozytywnie.
Z.B: – Wróćmy jeszcze na chwile do finału  okręgowego pucharu. Na co dzień gracie na rejowskim stadionie, wszyscy wiemy w jakim jest stanie. Możliwość gry na Suzuki Arenie to było chyba duże przeżycie dla Was? Cała otoczka i stadion chyba trochę was przytłoczyły, bo początek nie wyglądał najlepiej w w waszym wykonaniu.
P.M:- Tak nasz mecz finałowy na Suzuki Arenie z KSZO Ostrowcem Świętokrzyskim był dla nas wielkim wydarzeniem. Możliwe, że cała otoczka mogła mieć wpływ na to jak prezentowaliśmy się na początku meczu. Jednak z każdą minutą nasza gra wyglądała coraz lepiej. Należy docenić świetną postawę naszych kibiców, którzy tłumnie stawili się na Suzuki Arenie i przez cały mecz nas mocno wspierali. Z tego miejsca chciałbym podziękować za te pięć sezonów spędzonych w Skarżysku – Kamiennej. Szczególne słowa uznania kieruję dla kibiców.

 

Bardzo dziękuje za rozmowę

Rozmawiał Zbyszek Biber

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Wiadomości

Tu się rodzi po ludzku

Według raportu Fundacji Rodzić po Ludzku dotyczącego jakości opieki oraz przestrzegania standardów opieki okołoporodowej w Polsce, Szpital Powiatowy im. Marii Skłodowskiej-Curie w Skarżysku-Kamiennej otrzymał 67 %...

Najnowsze komentarze

Galerie

Najbardziej popularne

Wiadomości

Według raportu Fundacji Rodzić po Ludzku dotyczącego jakości opieki oraz przestrzegania standardów opieki okołoporodowej w Polsce, Szpital Powiatowy im. Marii Skłodowskiej-Curie w Skarżysku-Kamiennej otrzymał 67 %...

Ostatnio dodane

Najnowsze komentarze