Blady strach padł na grzybiarzy. Rumuńska szajka grasuje po lasach?

Niskie temperatury w nocy, znacznie większe w ciągu dnia, a przede wszystkim wilgotne podłoże, to idealne warunki dla grzybów, których w starachowickich lasach nie brakuje. Dla wielu osób wyprawa na grzybobranie staje się nie już nie tylko sympatycznym hobby, połączonym ze spędzaniem czasu na łonie natury. Na lokalnych grzybiarzy padł strach, po informacji o grasującej między drzewami, rumuńskiej mafii grzybowej. Ile w tym prawdy?
Grzybobranie! Coraz więcej mieszkańców mówi o tym, że z pozoru bezpieczne zajęcie, w rzeczywistości może okazać się jednak niebezpieczne. Dlaczego? Mówi się o tym, że w świętokrzyskich lasach można spotkać gości zza wschodniej granicy. Głównie Ukraińców, przyjeżdżających w nasze strony w celach zarobkowych.Na skupie za ok. 1 kg grzybów można otrzymać ok. 15-20 złotych. W skupach, na terenie województwa mazowieckiego płaci się jeszcze więcej, bo nawet ok. 40 zł za kilogram. Wysokie stawki spowodowały, że zbieranie darów lasu stało się dochodowe. A to z kolei, zrodziło niebezpieczne sytuacje.Z nieoficjalnych i nie potwierdzonych przez policjantów informacji wynika bowiem, że na terenie jednej z gmin doszło do przestępstwa. Przez nieznanych sprawców miał zostać zaatakowany mężczyzna. Napastnik miał potraktować go gazem łzawiącym, a zebrane przez mężczyznę grzyby, ukraść.

Czy do takich sytuacji dochodzi również w lasach na naszym terenie? – Na szczęście do tej pory takowe informacje do nas nie dotarły. Traktujemy je jako tylko i wyłącznie fakt medialny – stwierdził w rozmowie z TYGODNIK-iem Grzegorz Wachnicki, zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Starachowice, który na co dzień zarządza działem gospodarki leśnej i nadzoruje pracę leśniczych. – Sygnały o tym, by dochodziło do napadów na grzybiarzy do nas nie dotarły – dodał.

Podobnie tłumaczy zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Skarżysko-Kam. Michał Farys. – W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje o grupie zagranicznych gości, którzy w świętokrzyskich lasach zbierają grzyby w celach zarobkowych. Na terenie, którym się opiekujemy także nie odnotowano zdarzeń o charakterze przestępczym – podkreślił Farys.

Obozowisko na Wykusie

Nieco inaczej sytuacja wygląda natomiast na terenie Nadleśnictwa Suchedniów. W pobliżu Wykusu, odkryto obozowisko z prawdziwego zdarzenia. W miejscu, w którym przed laty swoją bazę mieli partyzanci, kilkanaście namiotów rozbili obywatele Rumunii. Pracownicy Nadleśnictwa próbowali nawiązać z nimi jakikolwiek kontakt. Ten, jak podkreśla Piotr Fitas, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Suchedniów, jest mocno utrudniony.

– Możemy tylko przypuszczać czy nasi goście zza granicy, rzeczywiście nie są w stanie porozumiewać się w naszym ojczystym języku, czy tylko udają, że nic nie rozumieją – powiedział rzecznik Fitas. Faktem jest, że w miniony poniedziałek (30 września), przybysze otrzymali nakaz natychmiastowego opuszczenia miejsca, gdzie przebywali od kilku dni. Do strażników leśnych docierają informację, że grupa przeniosła się.

– Z informacji jakie posiadamy wynika, iż przenieśli się w okolice miejscowości Siekierno, na terenie gminy Bodzentyn – przyznał Fitas. Z ilu osób składa się grupa? – Szacujemy, że jest ich ok. od 30 do 50. Większość z nich to mężczyźni. Najczęściej poruszają się samochodami dostawczymi, busami na charakterystycznych, bo zagranicznych numerach rejestracyjnych. Można ich spotkać w wielu miejscach – zaznaczył.

Pracownicy Nadleśnictwa Suchedniów zawracali busy m.in. w takich miejscowościach jak Bliżyn czy Łączna. – Kiedy byli legitymowani zachowywali się spokojnie, zapraszając nawet nas do wspólnego ogniskowania. Z zaproszenia, oczywiście nie skorzystaliśmy – śmieje się rzecznik Fitas.

Do śmiechu nie jest natomiast polskim grzybiarzom. Do leśników docierają informację, że Rumunii zachowywali się nie do końca zgodnie z przyjętymi zasadami, panującymi w lasach. – Nikomu oczywiście nie jesteśmy w stanie zabronić wchodzenia do lasu i zbierania grzybów. Ważne, by robić to bezpiecznie, z myślą o własnym zdrowiu i życiu. Obywatele Rumunii, w momencie kiedy opuszczali obozowisko zachowywali się właściwie. Posprzątali po sobie – zakończył nadleśniczy Nadleśnictwa Suchedniów.

Rafał Roman

Mundurowi radzą
Aby uniknąć takich sytuacji, które mogą zakończyć się tragicznie, świętokrzyscy stróże prawa przypominają o kilku elementarnych zasadach bezpieczeństwa w czasie grzybobrania.
– Starajmy nie wybierać się do lasu w pojedynkę. Jeśli jednak zdarzy się, że idziemy sami na grzybobranie, nasi bliscy powinni wiedzieć, gdzie się znajdujemy. Podajmy im też przybliżony czas powrotu. Jeśli wybieramy się do lasu w towarzystwie, nie oddalajmy się od tych osób. Pozostańmy z nimi w kontakcie wzrokowym. Kiedy rezygnujemy z grzybobrania, poinformujmy o tym osoby, z którymi jesteśmy, jak i kogoś z bliskich – dodają policjanci.
Kiedy już znajdziemy się w lesie warto, aby zapamiętać punkty odniesienia, elementy charakterystyczne w danym terenie, aby bez problemu znaleźć drogę powrotną do miejsca, z którego wyruszyliśmy. – Zabierzmy ze sobą naładowany telefon komórkowy oraz latarkę, które w momencie zagubienia w lesie mogą okazać się bardzo pomocne. Telefon możemy wykorzystać do wezwania pomocy. Pomoże również odczytać naszą lokalizację oraz możemy skorzystać z aplikacji telefonu, która wskazuje naszą lokalizację rodzinie, jak również wzywanym służbom ratunkowym – podkreślają stróże prawa.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Wiadomości

Najnowsze komentarze

Galerie

Najbardziej popularne

Wiadomości

W poniedziałkowy poranek na terenie województwa świętokrzyskiego policjanci przeprowadzili działania pod nazwą „Trzeźwy poranek”. Akcja miała na celu ujawnianie i eliminowanie z dróg nietrzeźwych...
Tragiczny mógł być finał zdarzenia, jakie stróże prawa z wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku-Kam. odnotowali w niedzielne (20 października) popołudnie. Zgromadzony...

Ostatnio dodane

Najnowsze komentarze