home

Mieszkańcy czekają …

  • Napisany przez:
  • Skomentuj
  • Pin it

Do redakcji zgłosili się mieszkańcy bloku przy ul. Niepodległości 133 w Skarżysku – Kamiennej, którzy nie mogą się doczekać dokończenie remontu elewacji. Prezes Spółdzielni mieszkaniowej w Skarżysku – Kamiennej Lubosław Langer obiecuje, że jak tylko otrzymają kredyt, pracę będą kontynuowane. – Spółdzielnia mieszkaniowa rozpoczęła remont budynku ponad rok temu. Było to późną jesienią. Najpierw zaczęli…

Do redakcji zgłosili się mieszkańcy bloku przy ul. Niepodległości 133 w Skarżysku – Kamiennej, którzy nie mogą się doczekać dokończenie remontu elewacji. Prezes Spółdzielni mieszkaniowej w Skarżysku – Kamiennej Lubosław Langer obiecuje, że jak tylko otrzymają kredyt, pracę będą kontynuowane.

– Spółdzielnia mieszkaniowa rozpoczęła remont budynku ponad rok temu. Było to późną jesienią. Najpierw zaczęli robić część budynku, z wielką pompą ruszyli. Zrobili cześć od ul. Szydłowieckiej i na tym się skończyło. Robotnicy zeszli z budynku bo po prostu zabrakło im finansów. Zdążyli tylko ustawić rusztowania z drugiej strony bloku, przyszli na dwa miesiące, zrobili część bloku, porzucili cały towar, rusztowania stoją już ponad trzy miesiące – mówi Mirosław Szkurałt, przedstawiciel mieszkańców bloku przy ul. Niepodległości 133.

– Części od rusztowania leżą rozrzucone pod blokiem, jest zostawiony materiał, kostka, którą zostawiła firma jest rozkradziona. My tego nie będziemy pilnować, nikt tego nie zabezpieczył. Spółdzielnia mówi, że nie ma pieniędzy, dla mnie jest to dziwna sprawa. Jak się wchodzi na inwestycję, robi się jakąś kalkulację, to człowiek mierzy siły na zamiary. Zaczynam, mam pieniądze, robię. Nie mam pieniędzy, nie zaczynam roboty – zaznacza pan Mirosław.

– Prezes się tłumaczy, że on nie ma kredytu, powinien się zastanowić wtedy jak wchodził na budynek. Po co było robić apetyty ludziom, teraz mieszkańcy chodzą, interweniują w Spółdzielni. Tam telefony się urywają na okrągło. Nas nie interesuje, że nie ma kredytu, skoro nie miał na całość pieniędzy firma nie powinna była wchodzić na budynek. Nasz blok od początku jest traktowany jakby był na odludziu, nikt się nie zajmuje wokoło czystością, to jest tragedia, nie ma ludzi, żeby przyszli ze Spółdzielni, teren wkoło naszego bloku to dla nich teren skażony. Boją się tego budynku jak diabeł święconej wody. Jak sobie sami nie pokosimy, nie wygrabimy, nie posprzątamy, to byśmy zarośli trawą i zginęli w śmieciach. Spółdzielnia olewa totalnie sprawę – zgodnie podkreślają mieszkańcy.

– Jeśli na tą chwilę są problemy z pieniędzmi, to powinni poinformować o tym mieszkańców, dać ogłoszenie, zrobić zebranie i powiedzieć proszę państwa nie mamy pieniędzy, stajemy z inwestycją na taki i taki okres. A nie żeby ludzie sami musieli się dowiadywać co tu jest grane. Firma zostawiała tylko po sobie śmieci, a tuż obok ta sama firma rozpoczęła remont na bloku obok, tam Spółdzielnia ma pieniądze? – pytają.

– Prezes mówi, że nie ma kredytu, bo ludzie nie płacą czynszu, to nie jest jest wytłumaczenie, cały blok 105. lokatorów nie płaci? Kto wszystko za to zapłaci, za to co poginęło po opuszczeniu firmy. Tego nikt nie pilnuje. Skoro skończyli inwestycję powinni wszystko stąd zabrać, zostawili rusztowanie, ludzie boją się wyjść z domu, bo spacerowicze sobie chodzą wieczorami po tych rusztowaniach. Strach otworzyć okno – mówią zdenerwowani lokatorzy bloku.

– To jest szatański budynek opuszczony przez wszystkich, jak sobie sami nie zrobimy to nie mielibyśmy nic, a płaci się krocie pieniędzy. Na fundusz remontowy płacimy ponad 100 złotych, niech nie mówią, że ludzie nie płacą, oni są od tego, żeby z tym ludźmi zrobić porządek, żeby te pozostałe osoby, które są mieszkały po ludzku. Nic więcej nie chcemy. Skoro nie ma tych pieniędzy, to niech chociaż zdemontują te rusztowania, bo one zagrażają naszemu bezpieczeństwu – mówią mieszkańcy.

Lubosław Langer-prezes Spółdzielni Mieszkaniowej
– Spółdzielnia, na wniosek mieszkańców, rozpoczęła pracę nie mając przygotowanych w pełni spraw kredytowych. W związku z tym wykonawca robót rozpoczął pracę, ale czekał cały czas ma umowę, żeby miał pokrycie finansowe. Tymczasem bank, do którego wystąpiliśmy o kredyt wydłużał tą procedurę, a na koniec powiedział, że nam kredytu nie przyzna. Złożyliśmy od nowa wniosek, który jest aktualnie rozpatrywany, przedstawiliśmy nowe dokumenty, ponieważ poprawiła się sytuacja jeśli chodzi o ściąganie zaległości na bloku. Jeśli tylko otrzymamy ten kredyt robota będzie dokończona. Nie ma tu złej woli Spółdzielni, bywało już tak wcześniej, że rozpoczynaliśmy prace, a potem dopiero był ten kredyt przyznawany, ale tym razem bank się uparł i nie możemy nic zrobić, aż będzie pozytywne rozstrzygnięcie. Byłem osobiście w banku, w którym staramy się o kredyt, powiedzieli mi, żeby jeszcze dostarczyć nowe dokumenty, że nie mamy żadnych zaległości, oczywiście to zrobiliśmy. Czekamy, jak tylko otrzymamy pozytywną decyzję firma wróci na blok. My mamy już zrobionych termomodernizacji na podstawie kredytu na 19 blokach, spłacamy kredyt regularnie we wszystkich, nigdy nie było przypadku żebyśmy się opóźnili ze spłatą. Kredyty mamy wpisane w systemie informatycznym, są pobierane samoczynnie bez naszego udziału, są to pierwsze opłaty w danym miesiącu. W tym przypadku też nie będzie opóźnień, ale musi być najpierw decyzja z banku.

 

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud