home

Jan Pepaś o początkach budowy szkoły w Sorbinie

  • Napisany przez:
  • Skomentuj
  • Pin it

– To były ciężkie dni i ciężkie lata, niesamowicie trudne chwile. Załamałem się niesamowicie, jak zobaczyłem to co zastałem – wspomina Jan Pepaś.…

Po 100 zł od rodziny

Plan wzniesienia budynku szkolnego przewijał się przez cały okres II Rzeczypospolitej. Mimo zapału i energii mieszkańców Sorbina i okolic inwestycja nie została dokończona. Lepsze dni nadeszły wraz z reformą administracyjną i utworzeniem Gromadzkiej Rady Narodowej w Sorbinie. Co prawda już 2 lutego 1948 r. zapadła decyzja o utworzeniu i budowie siedmioklasowej szkoły w Sorbinie, niemniej jednak dopiero w połowie lat 50-tych przystąpiono do konkretnych działań. Na zebraniu mieszkańców Sorbina, Zbrojowa i Nowek w dniu 2 listopada 1955 r. Przewodniczący Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Sorbinie – Stanisław Kopeć przedstawił warunki, w jakich uczą się dzieci i przekonywał zgromadzonych o konieczności budowy nowej szkoły. Poparł go Jan Dąbrowski

Na wniosek Stanisława Kulińskiego mieszkańcy wsi zobowiązali się do 15 listopada 1955 r. zwieść kamień na plac budowy, jednocześnie Sekretarz GRN Mieczysław Żak zaproponował uchwalenie składki, ten pomysł również znalazł aprobatę zebranych. Ostatecznie przyjęto uchwałę, w świetle której każda rodzina miała zasilić konto budowy kwotą 100zł. Jednocześnie wybrano nowy Komitet Budowy Szkoły. Przewodniczącym został wybrany Jan Dąbrowski. Znaczna część prac przygotowawczych wykonana została przez mieszkańców Sorbina, Zbrojowa i Nowek w czynie społecznym. Według sprawozdania Komitetu Budowy Szkoły z 29 maja 1956 r. przesłanego do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Kielcach ludność wpłaciła na rzecz budowy 14.600zł, za co kupiono deski, gwoździe, okucia i kłódki, wybudowano szopę, przywieziono cegłę, wykupiono grunt pod drogę dojazdową. Prócz tego ludność dostarczyła 150 metrów kamienia (wartość 14.400 zł).

Kierownikiem szkoły był w tym czasie (1956 – 1983) Jan Pepaś, który był honorowym gościem obchodów 55-lecia Szkoły Podstawowej w Sorbinie. Podczas tych uroczystości pan Jan podzielił się z zebranymi wrażeniami z początków budowy szkoły, mimo wieku pamiętał każdy szczegół.

Kiedy tutaj przybyłem załamałem się niesamowicie

– To były ciężkie dni i ciężkie lata, niesamowicie trudne chwile, kiedy ja przybyłem na ziemię sorbinską, to były trudne czasy. Zostałem tu skierowany w 1956 roku przez władze powiatowe w Kielcach, przez inspektora naczelnego do placówki Sorbin, by budować tą szkołę razem z rodzicami, ze społeczeństwem. Kiedy tutaj przybyłem załamałem się niesamowicie, jak zobaczyłem co zastałem. Zastałem kupę gruzu, kloce leżące na placu, cała przestrzeń, gdzie miała być szkoła była zarośnięta tarczyną. Zadałem sobie pytanie, to tutaj ma być szkoła? Jak tu można przystąpić do budowy, kto będzie to robił – wspomina Jan Pepaś.

–  Dowiedziałem się, że przewodniczącym budowy tej szkoły jest Jan Dąbrowski, natychmiast poszedłem do tego człowieka, zastałem go przy rąbaniu drzewa na własnym podwórku. Kiedy się przedstawiłem, to on przy pniaku uklęknął i powiedział te słowa – „Pan Bóg Nam zesłał Pana” – to były jego słowa.

–  Załamałem się, nie wiedziałem co począć, ale po chwili podniosłem z kolan tego człowieka i powiedziałem, panie Dąbrowski pójdziemy na ten plac, pokaże mi pan dokładnie jak duży jest ten plac. Przyszliśmy na miejsce, powiedziałem do niego nie wiem jak to będzie, porozmawiam ze swoją władzą nadrzędną, porozmawiam z inspektorem, ja chyba tutaj nie będę mógł przybyć – mówił pan Jan.

Za nic na świecie tam nie pójdę

– Kiedy wróciłem do Kielc, powiedziałem inspektorowi, że za nic w świecie nie pójdę tam, to jest daleko od ludzi, daleko od jakiejkolwiek cywilizacji, jak tam można dojechać. Ja przecież przyszedłem z Gilowa pieszo przez piach. Inspektor powiedział, kolego nic nie będziecie mieli do powiedzenia, macie tam iść, od jutro was tam widzę. Nie było wytłumaczenia, to był rozkaz, to było jak wojskowy rozkaz. Nie było wyjścia, musiałem tu przybyć. Trzeba było poszerzyć komitet budowy tej szkoły, w tym komitecie byli ludzie oddani tej szkole, oddani całym sercem, nie tylko członkowie  komitetu, ale całe społeczeństwo wszystkich trzech wiosek Sorbina, Nowek i Zbrojowa – opowiada pan Jan.

– Oni przychodzili, sprzątali ten plac, kopali fundamenty, to wszystko było utopione w rowach, trzeba podkreślić, że wtedy nie było planu budowy, robiliśmy to na dziko więc odpowiedzialność ogromna, za to był odpowiedzialny nie kto inny tylko ja. To mnie czekała wielka kara, ja sobie zdawałem z tego sprawę, ale jeśli się powiedziało tak, to trzeba było rozpocząć i zakończyć – wspomina Jan Pepaś.

Przewodniczący Komitetu Budowy Szkoły wyrzucony za drzwi

– Ale zakończenie było zupełnie inne, kiedy już zbudowaliśmy parter tej szkoły to zabrakło nam pieniędzy, składki się wyczerpały więc trzeba było poszukać środków finansowych gdzie indziej. Pojechaliśmy z panem Dąbrowskim do Kielc, idąc pieszo do Odrowążka na autobus. Poszliśmy do inspektora, ja naświetliłem mu sytuację, a on powiedział do mnie – proszę wyjść, ja nie mam pieniędzy i nie będę finansował tej budowy. Dąbrowski odpowiedział, panie inspektorze, niech nam pan pomoże, my już nie mamy grosza. Inspektor za te słowa wyrzucił go za drzwi. Jego zachowanie było karygodne, za kołnierz wyprowadził pana Jana za drzwi i zamknął je. To było straszne, byłem załamany, wyszedłem na korytarz, tam czekał pan Dąbrowski, panowała cisza, ani on do mnie słowa, ani ja do niego. Po jakimś czasie Dąbrowski mówi do mnie, co będziemy robić, co będziemy teraz robić, z czym wrócimy do naszych ludzi. Ja zdobyłem się na odwagę i powiedziałem tak, pójdziemy do województwa, wtedy było prezydium wojewódzkiej rady, przewodniczącym był pan Bąk – Dzierżyński. Po przybyciu na miejsce sekretarka zameldowała, że jest delegacja w sprawie budowy szkoły, proszę, proszę niech wejdą – powiedział przewodniczący. Weszliśmy, przedstawiłem sytuację jaka nas spotkała u inspektora, wysłuchał mnie bardzo dokładnie – zaznaczał były kierownik szkoły.

– Panie przewodniczący, inspektor, wziął mnie za kołnierz i wyrzucił za drzwi, tak nam pomógł. Wtedy on złapał za telefon, nie wiedziałem gdzie on dzwoni, jak się okazało dzwonił do architekta wojewódzkiego, który przybył natychmiast ze swoim zastępcą, młodym człowiekiem. Powiedział do nich, że panowie przybyli w sprawie budowy szkoły, pojedziecie do inspektora, ja w międzyczasie będę z nim rozmawiał, tak się stało. Po przybyciu z powrotem do inspektora wszystko było już jasne.

– Przewodniczący wydał polecenie – będzie pan od jutra finansował szkołę w Sorbinie, będzie pan prowadził budowę, aż do jej zakończenia. Tyle było z nim rozmowy, pan Dąbrowski podszedł blisko do niego, do biurka i mówi te słowa: panie inspektorze i potrzebne panu to było.

Wyszliśmy wszyscy stamtąd, a już od następnego dnia spadła z nas odpowiedzialność, pieniądze się znalazły, pan inspektor mimo, że nas tak potraktował musiał prowadzić do końca budowę, aż do 1962 roku.

Ostatecznie budynek szkolny został wykonany 30 stycznia 1962 r. i oddany do użytku w lutym tegoż roku.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Ogłoszenia drobne

Ogłoszenia promowane:
Treść ogłoszenia: Kontakt