home

Wacław Pejas o swojej książce i nie tylko …

  • Napisany przez:
  • Skomentuj
  • Pin it

„Życie ze śpiewem moją pasją” taki tytuł nosi książka wydana przez znanego w regionie muzyka ludowego Wacława Pejasa z Sobótki. Autor sam finansował jej wydanie. 300 egzemplarzy rozchodzi się jak świeże bułeczki. Książkę można nabyć u samego autora w cenie 25 złotych. Pierwsza promocja odbyła się podczas festynu parafialnego w Mroczkowie. Autor opisuje w niej najważniejsze wspomnienia swojego życia.…

Większość życia Wacław Pejas spędził na wsi.

– To wieś wyznaczała moje zainteresowania kulturą i muzyką ludową. Na swojej drodze spotkałem wielu ludzi, którzy pomogli mi rozwijać moją pasję – śpiew. Przez 25 lat pisałem pamiętnik, niejednokrotnie notatki były pisane na kolanie, tuż przed snem, aby nie uleciały przeżycia minionego dnia. W związku z tym, zrodziło się we mnie pragnienie, aby choć część tych moich wspomnień, przeżyć i osiągnięć przekazać moim potomnym – mówi Wacław Pejas.

Prace na książką trwały blisko dwa lata.

– Zbierałem materiał po rodzinie, szukałem zdjęć, dokumentów, udało mi się zdobyć fotografie z mojej pierwsze komunii świętej. Urodziłem się w Nadziejowie, koło Niekłania, w książce opisuję swoje dzieciństwo. Byłem też najmłodszym sołtysem, miałem wtedy 23 lata. Przy pisaniu książki pomagała mi  Katarzyna Skarus, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Bliżynie, bardzo dużo zawdzięczam redaktorowi Jacentemu Kicie, który pomógł mi wszystko złożyć w całość – podkreśla autor książki.

30 lat na kopalni

Wacław Pejas miał ciężkie dzieciństwo, musiał sobie sam jakoś życie ułożyć.

– Wyszedłem na stację w Wólce Plebańskiej, postanowiłem jechać w świat. Wtedy spotkałem młodych chłopców, którzy jechali do szkoły górniczej, mówię do nich jadę z wami. Pojechałem i skończyłem tą szkołę, mimo iż tu już chodziłem do szkoły zawodowej, jednak mój ojczym nie pozwalał mi chodzić do szkoły, tylko kazał mi paść krowy, szczegóły tej historii są w książce – zaznacza Wacław Pejas.

W czasie kiedy skończył szkołę górniczą, w Starej Górze koło Stąporkowa otworzono kopalnię rudy żelaza.

– Wtedy wróciłem i podjąłem pracę w tej kopalni i dalej się dokształcałem. Zaocznie skończyłem Techniczne Zakłady Naukowe w Skarżysku. Tu przepracowałem 15 lat, kopalnia została zlikwidowana i służbowo zostałem przeniesiony do Jastrzębia Zdroju, tam dokończyłem swoją pracę na kopalni. W sumie mam przepracowane 30 lat w kopalni – dodaje Nasz rozmówca.

W 1989 roku zmarła mu żona, był już na emeryturze. Przyjechał do Bliżyna na wesele do siostrzenicy i poznał się z drugą żoną.

– Wróciłem w te strony na stałe. Cieszę się bardzo, że mieszkam na wsi, kocham bardzo przyrodę, tu czuję się najlepiej. O tym wszystkim piszę w książce – podkreśla.

Miłość do muzyki

Kiedy poznał obecną żonę śpiewała w zespole ludowym „Sobótka”, kierownikiem tego zespołu był Adam Młodawski.
– Ja sobie z tymi kobietkami podśpiewywałem. Adam zapytał, panie Wacku nie chciałby pan zaśpiewać, mówię, czemu nie. I zacząłem z nimi śpiewać. Później dostałem propozycję od Adama Młodawskiego śpiewania w chórze w Bliżynie.
– Pojechałem na pierwszą próbę, nie znając nikogo, wszedłem do GOK-u w Bliżynie i mówię, że chciałem śpiewać w chórze. Wszyscy byli zdziwieni, co to za chłopek przyszedł, świętej pamięci Janusz Rot zawołał mnie do pianina, zagrał mi melodię, zaśpiewałem i poprosił mnie do pierwszego tenora, tak się zaczęła moja przygoda z chórem. Moim opiekunem był Józef Wiśniewski z Zafabrycznej, utalentowany muzyk, grał w orkiestrze. Po dwóch latach Janusz Rot zapytał mnie czy nie chciałbym śpiewać partii solowych, zgodziłem się i śpiewam do dziś. Pierwsza „solówka” w  moim wykonaniu to kolęda „Gdy śliczna Panna syna kołysała”. Kiedy założyłem klub seniora w Mroczkowie, postanowiłem założyć przy nim chór, prowadzę go do dzisiaj. Do chóru należy 12 pań i 5 mężczyzn. Wspólnie układamy repertuar, w którym znajdują się pieśni patriotyczne, ludowe, biesiadne oraz religijne.
Po 15 latach śpiewania w zespole „Sobótka” pan Wacław postanowił spróbować swoich sił jako solista.

– Nie mając chętnego muzyka, żeby mi przygrywał postanowiłem śpiewać a`capella. Od tego czasu zjeździłem całą Polskę. Jeżdżąc po przeglądach i festiwalach, tak się składało, że zawsze z nich wracałem z wyróżnieniem lub nagrodą. Wspomnienia pozostały, oczywiście o wszystkich osiągnięciach wspominam w książce.

Klub seniora

Pan Wacław wraz z żoną Krystyną należał do klubu seniora w Bliżynie, jednak spotkania odbywały się w godzinach popołudniowych i wieczornych, małżeństwo miało trudności z powrotem do Sobótki. W związku z tym postanowił założyć klub seniora w Mroczkowie, na spotkanie organizacyjne, które odbyło się 27 sierpnia 2010 roku przyszło 35 osób, oczywiście na przewodniczącego wybrano Wacława Pejasa.
– Od początku powstania klubu spotkania odbywały się co miesiąc. w czwartki organizowane są również spotkania okolicznościowe z różnych okazji, m.in. wieczory wigilijne, wielkanocne, święto kobiet, andrzejki. Bardzo dziękuję Katarzynie Skarus, bez której wiele spraw w naszym klubie by nie funkcjonowało. Każda sprawa, z którą się zgłosiłem była załatwiona pozytywnie. Współpracujemy z zespołem „Perły z Lamusa” ze Skarżyska, Szkołą Podstawową w Mroczkowie oraz z klubem seniora w Bliżynie z Haliną Relidzyńską na czele.

Na turystycznym i pielgrzymkowym szlaku

W dowód wdzięczności za przepracowane 30 lat w górnictwie, Wacław Pejas postanowił  podziękować Panu Bogu. Obiecał sobie, że dokąd będzie mógł, będzie chodził na piesze pielgrzymki do Częstochowy. Odbył ich 21. Na każdej oczywiście śpiewał, chwaląc Pana Boga i Maryję. Wspólnie z kolegami z koła turystycznego w 1991 roku  zorganizowali 9. dniową pielgrzymkę do Włoch. Zwieńczeniem tej pielgrzymki była prywatna audiencja u Papieża Jana Pawła II.

– Pielgrzymka do ziemi świętej była dla mnie wielkim przeżyciem. To były dla mnie rekolekcje duchowe, przeżyłem wiele wzruszeń, w miejscach, gdzie są korzenie naszej wiary. Zdjęcie z  Papieżem Janem Pawłem II trzymam do dziś w moich zbiorach, jest ono dla mnie bardzo ważne.
– W listopadzie 1989 roku zmarła mi żona, zostałem sam, bardzo to przeżyłem. W tym okresie  poświęciłem się turystyce górskiej, każdą wolną chwilę spędzałem w górach. W czasie wędrówek pisałem pamiętniki i wiersze. Przeszedłem polskie góry w szerz i wzdłuż. Pielgrzymkę do Włoch oraz moje wędrówki opisuję w książce – dodaje.

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud