Głównym priorytetem dla mnie są Igrzyska Zimowe w Pekinie

Gorące tematy Sport

Damian Markiewicz, 24- letni  mieszkaniec Bliżyna, od roku wchodzi w skład kadry narodowe w skeletonie. Jest absolwentem  III LO im. Stanisława Staszica w Skarżysku- Kamiennej. Obecnie student na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Co to jest skeleton, ja zaczęła się przygoda Damiana z kadrą Polski i jakie ma plany na przyszłość, o tym dowiecie się z rozmowy Tygodnika z reprezentantem Polski.

 Zbyszek Biber: – Większość Naszych czytelników zastanawia się na czym polega skeleton, mógłbyś wyjaśnić o co chodzi w tej dyscyplinie sportu?

– Damian Markiewicz: – Skeleton jest jedna z trzech dyscyplin uprawianych w torach bobslejowych. Wyróżnia się zdecydowanie tym ze zawodnicy jadą głowa w dół. Skeletonista w przeciwieństwie do saneczkarza, który tylko odpycha się rękami musi biec z skeletonem około 20/30 metrów aby go rozpędzić i później na niego wskoczyć.

Z.B: – Skąd u Ciebie zainteresowanie tą dyscypliną ?

D.M: – Od zawsze lubiłem szybkość i adrenalinę. Wcześniej biegałem długodystansowo i po klubowych mistrzostwach Europy w Brukseli zadzwonił do mnie jeden z trenerów pozyskujących nowych zawodników do bobslei i skeletonu. Zaprosił mnie na testy sprawnościowe… a później na tor, na którym bardzo szybko się odnalazłem. Przede wszystkim od początku czułem się swobodnie na zjazdach, co według mnie jest dużą wartością w tym sporcie.

Z.B: – Jak wyglądają treningi skeletonu?

D.M: – Trening pod skeleton jest specyficzny, ale jeśli chodzi o atletyczne treningi są zbliżone do sprinterów. Dużo treningów skocznościowych, biegowych i przede wszystkim siłownia. Szybkość jest bardzo ważna w tym sporcie. Podczas biegu na początku startu można nadrobić mnóstwo czasu… a różnica między zawodnikami jest a prawdę mała. Na jednym z Pucharów Europy, w którym startowałem, między pierwszym, a 6 zawodnikiem była różnica zaledwie 0.06s.

Trening na torze jest dość specyficzny, nie bez powodu skeleton i bobsleje nazywane są zimowa Formuła 1. Zanim w ogóle wejdziesz na tor żeby zjechać…Każdy zawodnik musi zrobić „track walk” czyli przejść każdy wiraż na spokojnie, zanotować jak wygląda i jak reagować w danym miejscu. Dopiero jak nauczymy się toru na pamięć możemy zjeżdżać… po prostu jest za mało czasu na reakcje i bez wyuczonego toru, może skończyć się to „crashem”. Plus oczywiście osobny  trening samego startu na specjalnych ścieżkach, gdzie uczymy się biegać ze skeletonem i płynie wskoczyć na niego.

Z.B: – Od kiedy jesteś w kadrze narodowej. W jakich zawodach reprezentowałeś Polskę?

D.M: – W kadrze moje nazwisko pierwszy raz pojawiło się w grudniu 2016, były to testy o których wspominałem wcześniej. Później letnie przygotowanie, poważne zjeżdżanie zacząłem listopadem roku 2017, gdzie oficjalnie zostałem włączony do Kadry Narodowej. Pierwszy start w Pucharze Europy we francuskiej La Plagne i tam uplasowałem się na 24 oraz 23 miejscu. Następny Puchary Europy, w którym brałem udział to niemiecki Altenberg oraz austriacki Innsbruck, gdzie również udało mi się punktować w generalnej klasyfikacji.

Z.B: – Jakie plany startowe przed tobą w 2018 roku ?

D.M: – Na pewno czeka mnie jeszcze jedno zgrupowanie na łotewskim torze i jeśli wszystko uda się czasowo wyjazd do Kanady na tor w Whistler, gdzie będą się odbywać najbliższe Mistrzostwa Świata.

Po powrocie, będzie pewnie koło dwóch tygodni roztrenowania i przygotowanie do letniego sezonu sprinterskiego. Ten rok będę musiał przepracować dużo mocniej niż poprzedni, najbliższy sezon będzie dla mnie bardzo ważny i dużo pokaże…Dlatego nie ma czasu na zbyt długi odpoczynek.

Z.B: – Mówisz o przygotowaniach do sezonu sprinterskiego, czyli też biegasz?

D.M: – Tak,  oczywiście. Szybkie bieganie jest nieodłączną składowa w sukcesie skeletonu. W okresie zimowy zajmujemy się jazda na torach, a latem trenujemy do biegów sprinterskich.

Ważne żeby cały rok pobudzać bodźce, które są nam potrzebne, żeby wejść dobrze w sezon i być w formie. Ważna jest również ciągłość w rywalizacji czyli startach zarówno zima jak i latem. Psychika i rutyna startowa u zawodnika to bardzo ważna rzecz, która pomaga absorbować stres i osiągać lepsze wyniki.

Z.B: – Na koniec powiedz kilka  słów o sobie  

D.M: – Sport towarzyszył mi od zawsze. Największym marzeniem od najmłodszych lat było reprezentowanie naszego kraju na arenie między narodowej – do czego dążyłem cały czas i myślę, że nie do końca jestem świadom tego, że się udało. Startowanie z orzełkiem na piersi za każdym razem napawa mnie duma.

Jestem absolwentem III LO w Skarżysku- Kamiennej. Obecnie studiuje na Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie. Od najbliższego roku mam w planach rozpocząć naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Będę musiał jeszcze rozważyć czy po prostu starczy na to czasu. Ciężko pogodzić to wszystko na raz, szczególnie ze muszę mieć czas na prace .

Głównym priorytetem dla mnie są Igrzyska Zimowe w Pekinie. Wiem, że uzyskanie kwalifikacji będzie bardzo ciężkie i jest to dla mnie ogromne wyzwanie, ale jak to powiedziała dobrze znana mi osoba: Wyzwania są dla tych, którzy wyruszają w drogę. Marzenia są dla tych, którzy zostają w domu. Choć od marzeń wszystko się zaczyna.”Wiec czemu nie spełnić tego największego?

Z.B: – Życzę więc spełnienia tych marzeń. Dziękuje bardzo za rozmowę.

Rozmawiał Zbyszek Biber

Dodaj komentarz