Dziki idą do miasta

Gorące tematy Skarżysko

Czy powinniśmy się bać? – pytają mieszkańcy Skarżyska-Kam. i okolic, które obeszła wieść o dzikich zwierzętach na ulicach miasta.

Problem z dzikami, które rozpanoszyły się na ulicach miast i wsi powiatu skarżyskiego powraca regularnie na naszych łamach. Niespełna dwa lata temu o zrytych łąkach i polach informowali mieszkańcy Majkowa (gm. Skarżysko Kościelne). W czerwcu ub. roku sygnał o dzikach przyszedł do redakcji od mieszkańców osiedla Bzinek. Zwierzęta były widziane w centrum miasta.

– Watahy liczące do kilkudziesięciu sztuk terroryzują mieszkańców całą dobę. O wyjściu wieczorem nie może być mowy, choć i w biały dzień strach jest poruszać się po osiedlu. Zagrażają nie tylko naszym uprawom – bez problemu niszczą ogrodzenia, ogródki przydomowe, przedostają się do tuneli i cieplarni – interweniowali mieszkańcy. – Nie reagują na klaksony samochodów, a próby odstraszania petardami hukowymi nie skutkują. Niestety dochodzi do ataków na zwierzęta, zwłaszcza psy.

Na niewiele zdały się preparaty odstraszające zwierzęta. Dziki znowu wyszyły z lasu wraz z nastaniem wiosny. Jak wynika z relacji naszych Czytelników były widziane w okolicach szpitala, ul. Wiejskiej i Sokolej w Skarżysku-Kam., choć informacji tych nie potwierdził Nadleśniczy Skarżyska-Kam.

– Nie mam żadnych informacji na ten temat – mówi Zbigniew Dąbrowski, Nadleśniczy Nadleśnictwa Skarżysko-Kam. – Za zwierzynę leśną w obszarze leśnym odpowiadają koła łowieckie, to na nich spoczywa obowiązek odstrzałów. Jako nadleśnictwo zatwierdzamy tylko plan odstrzałów. Jeśli zwierzęta wyjdą na miasta, wtedy odpowiedzialność spoczywa Urzędzie Miasta.

Jak się zachować takiej sytuacji? Czy reagować? A może zupełnie się tym nie przejmować? – pytają mieszkańcy, którzy są zaniepokojeni wizytą wolno żyjących zwierząt w mieście.

– Dziki to nie są zwierzęta agresywne. Podobnie jak inne, działają instynktownie, dlatego trzeba zachować ostrożność. Unikać, nie wchodzić sobie w drogę. Kiedy dzika locha idzie z małymi w obawie o nie może zaatakować, ale tylko wtedy, kiedy poczuje się zagrożona – dodaje Z. Dąbrowski.

Leśnik nie ukrywa, że w ostatnim roku rzeczywiście zdecydowanie więcej odstrzelono dzików niż latach poprzednich. Docelowo ma być jeden dzik na 1000 ha lasu.

ewan

Dodaj komentarz