Skarżysko miastem „Wykluczonych”?

Gorące tematy Rozmaitości

Wymierające, zaniedbane miasteczko z siecią starych, podziemnych bunkrów, skrywających ponurą tajemnicę. 20 lat temu znaleziono w nich zwłoki nastolatka. Spod ziemi wydobywają się odgłosy, niepokojące szmery i śmiechy – przeszłość ożyła. Czy ukazane w powieści „Wykluczeni” Aleksandry Szałek, rodem ze Skarżyska-Kam. inspirowane były prawdziwymi wydarzeniami?

Aleksandra Szałek, (30 lat) zadebiutowała w 2013 roku książką pt. „Odwrócony Mag” . Trzy lata później ukazała się powieść pt „Wykluczeni”. O ile ta pierwsza należy do gatunku literatury kobiecej, raczej młodzieżowej, „Wykluczeni” to coś z pogranicza thrillera i horroru, do którego młoda pisarka miała stworzyć scenariusz.

Skąd się wzięło pisanie w głowie młodej polonistki? Któregoś dnia przed snem stwierdziła, że chciałaby pisać. To było na drugim roku studiów. Początkowo nikt z bliskich nie traktował tego poważenie. Ale twórcze ambicje wzięły górę.

– „Odwróconego Maga” napisałam w wakacje po ukończeniu studiów. Chciałam coś napisać od początku do końca, żeby wiedzieć, czy to w ogóle ma sens. Nie poszło najgorzej. Napisałam książkę młodzieżową, z elementami romansu i fantastyki. Na nic poważnego nie mogłam się zdobyć, bo byłam po prostu za młoda na trudne tematy. Dziś z perspektywy czasu, chyba nie zdecydowałabym się na jej wydanie. Nie dlatego, że książka jest „słaba”, co niedopracowana. Na pewno byłaby dłuższa, bardziej rozwinięta i poprawna pod względem językowym. Chyba byłam jeszcze zbyt młoda – nie ukrywa.

Druga książka powstała na podstawie scenariusza do horroru, o którego napisanie A. Szałek została poproszona. Akcja miała się rozgrywać w skarżyskich bunkrach, miejscu, które faktycznie istnieje. Do realizacji ostatecznie nie doszło, ale nie chcąc, by praca poszła na marne, autorka przekształciła scenariusz na książkę.

– W powieści mogłam sobie pozwolić na więcej, historię wzbogaciłam o kilka wątków. Miałam po prostu rdzeń fabuły, na którym pracowałam – opowiada. – Czy książka była inspirowana rzeczywistymi wydarzeniami? Nie, to wyłącznie wytwór wyobraźni, choć znalazły się w niej wątki i miejsca rzeczywiste. Jak np. zabawy chłopców na torach, które uskuteczniali moi kuzyni. Poza tym skarżyskie bunkry, w których tak naprawdę nigdy nie byłam, okolice Rejowa, gdzie mieszkała moja babcia czy Warszawiak na moim osiedlu Kamienna – wylicza.

Książka „Wykluczeni”, „od pierwszych stron buduje stopniowe napięcie i delikatną nutkę grozy oraz sprawia, że czytelnik w zawrotnym tempie pożera słowa. Zarówno interesujący tytuł, jak i mroczna okładka, przyciągają uwagę, pobudzając wyobraźnię” – to fragment recenzji powieści.

Historia dzieje się w małym, obskurnym miasteczku, pod którym ciągnie się sieć podziemnych bunkrów, w których przed laty znaleziono zwłoki chłopca. Bunkry dodatkowo owiane są budzącą grozę tajemnicą, bowiem nigdy nie zdołano wyjaśnić przyczyn śmierci nastolatka. Mroczny, ponury nastrój lochów jest potęgowany przez niewyjaśnione odgłosy, szmery, śmiechy. W trakcie wydarzeń gubi się autystyczny chłopczyk. Wszystko wskazuje na to, że wszedł do podziemi. Czy historia sprzed lat się powtórzy? Czy chłopiec przeżyje?

Miasteczko, gdzieś w południowo-wschodniej Polsce. Choć nigdzie nie pada wprost nazwa Skarżysko-Kam., po opisach można odnaleźć miejsca, których nad Kamienną nie brakuje.

– Faktycznie znajduje się tam kilka charakterystycznych dla Skarżyska miejsca, które jednak zostały ubarwione. Osobiście nie myślę tak źle o moim rodzinnym mieście. Przeciwnie bardzo je lubię i chętnie do niego wracam. Chodziło wyłącznie o zwrócenie uwagi na pewne wątki psychologiczne i społeczne – dodaje. – Skąd wziął się autyzm? To wyszło samo z siebie, bo tak naprawdę temat niepełnosprawności jest mi daleki, nigdy nie miałam styczności z autyzmem. Być może ujęcie niektórych wątków bywało okrutne, ale to zmusza czytelnika do refleksji.

W powieści nie brakuje wątku z pogranicza wiary w życie po życiu i rozważań natury egzystencjalnej. Czy autorka wierzy w duchy?

– Raczej nie wierzę. Nigdy nie miałam wrażenia, aby ktokolwiek za mną chodził i całe zresztą szczęście, bo to byłoby dosyć przerażające. Z drugiej strony zwykła ludzka ciekawość pcha nas do zmierzenia się z tym, co nieznane i niedostępne…, zatem nie wierzę, ale wcale nie jestem pewna, czy słusznie – dodaje. – Fascynują mnie sny. Zastanawiam się czasem, jakim cudem kreują się w głowie takie czasem absurdalne obrazy. Myślę, że świat jest tak złożony i w pewnym sensie niepojęty, że sama nie wiem, czy jest sens się zastanawiać nad istnieniem czegokolwiek poza nami, bo nigdy tego nie odkryjemy.

A. Szałek jest w trakcie pisania trzeciej powieści, ma być to podobny gatunek – thriller psychologiczny, umiejscowiony w jeszcze mniejszej społeczności, niż ta ukazana w „Wykluczonych”. – Chciałabym ją skończyć w najbliższe wakacje, ale nie wiem czy mi się to uda, czy znajdę wydawcę. Na co dzień nie piszę, bo pracuję w szkole i głównie na tym się koncentruję. A do pisania muszę mieć „wolną” głową. Muszę być wypoczęta, wtedy łatwiej to przychodzi – nie ma wątpliwości. – Pomysł już mam, wiem o czym chce pisać i jaki watek poruszyć. To będzie na pewno zdecydowanie bardziej świadoma twórczość.

Ewelina Jamka

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.