Dlaczego warto zbierać deszczówkę? Nie tylko z powodu dotacji

Rozmaitości

Zbieranie deszczu pozwala zaoszczędzić mieszkańcom na podlewaniu ogródków nawet kilkaset złotych miesięcznie. Oszczędza również samorząd – ma mniej ścieków komunalnych do oczyszczenia. Jest też korzyść ekologiczna – woda zostaje w miejscu, w którym spadł deszcz, a nie jest transportowana poza obszar miasta, najczęściej do rzeki, gdzie trafiają oczyszczone wody opadowe. W dodatku Ministerstwo Środowiska planuje karać dodatkowymi opłatami te samorządy, które wód deszczowych nie zatrzymują u siebie, tylko wypuszczają do odległych zbiorników wodnych lub rzek. Ma to je zmusić do zadbania o właściwą retencję.

 

Jednym z samorządów, który docenia korzyści z zatrzymywania deszczówki jest Kraków. Już od 2013 roku dofinansowuje budowę przydomowych i przyzakładowych zbiorników na wody opadowe. To ważne, bo w instalację trzeba zainwestować. Wybór jest duży. Rozrzut cenowy także. Nie brakuje też pomysłowych właścicieli domów, którzy wykonują je sami. Te gotowe do kupienia nie zepsują estetyki ogródka, bo zbiornik będzie ukryty w ziemi.

 

Zbiornik na deszczówkę to oszczędność

 

Podczas opadów woda zamiast spływać z rynien do miejskiej kanalizacji burzowej, trafia do przydomowego zbiornika. Przez miejski system kanalizacji przepływa mniej wody i mniej jej trafia do oczyszczalni ścieków, a stamtąd do rzeki. Zostaje ona w miejscu, gdzie padał deszcz. Gdyby zbieranie deszczówki przybrało szeroką skalę, miałoby spore znaczenie dla retencji wód.

 

W sytuacji, gdy przez dłuższy czas nie pada, właściciele ogródków są zmuszeni je podlewać. W miastach najczęściej wykorzystują wodę z wodociągów. Muszą za nią zapłacić. Używanie wody do podlewania ogródka jest co prawda tańsze niż do celów domowych (nie płaci się za odprowadzanie ścieków pod warunkiem, że mamy osobny licznik), jednak też kosztowne ze względu na skalę zużycia. Dlatego bardziej zapobiegliwi zbierają deszczówkę. Robią to również przedsiębiorstwa. Te, które chcą dopiero zacząć, w Krakowie również dostaną dotację na sfinansowanie budowy specjalnej instalacji.

 

Uwaga na metale ciężkie!

 

Jednak taka działalność ma pewne ograniczenia. Zebranej wody absolutnie nie można wykorzystywać do celów spożywczych ani do mycia się, napełniania basenów itp. Deszczówka zawiera wiele szkodliwych substancji. W miastach, gdzie w powietrzu unosi się dużo trującego benzo(a)pirenu (czyli m.in. w Krakowie), ten składnik często jest też w deszczówce. Jest w niej wszystko to, co w powietrzu i na powierzchniach, z którymi deszcz miał styczność (np. dachy).

 

Nie powinno to jednak zniechęcać do gromadzenia jej w celu podlewania ogródków. Eksperci z firmy Infraster radzą, aby po prostu deszczówkę oczyszczać w zbiorniku. Wystarczy prosty w montażu filtr Swedrop. Ten szwedzki innowacyjny wynalazek absorbuje w znaczniej mierze takie substancje, jak wspomniany benzo(a)piren i inne wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), kadm, rtęć, cynk, miedź, arsen – wszystko to, co może się znaleźć w wodzie deszczowej. A niestety często są w niej metale ciężkie.

 

5 tys. zł dla wybranych

 

Warto zwrócić uwagę, że w wielu oferowanych na rynku instalacjach do zbierania deszczówki są filtry, ale ich rola polega głównie na zebraniu zanieczyszczeń stałych.

 

Na koniec odpowiedź na ważne pytanie – ile pieniędzy mogą dostać mieszkańcy Krakowa? Otóż miasto sfinansuje im połowę inwestycji, nie więcej jednak niż pięć tysięcy złotych. O te pieniądze można się starać z „Krakowskiego programu małej retencji wód opadowych”, który działa już od 2013 roku.

 

Fot. Nishanth Sarma/Flickr.com (CC)

Dodaj komentarz