Dla sprawcy ta historia powinna być przestrogą

Gorące tematy Paragraf

Od pechowego zdarzenia rozpoczął się ostatni weekend kwietnia. W miniony piątek, na ul. Juliusza Słowackiego w Skarżysku-Kam. doszło do zderzenia dwóch pojazdów. Funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego Komendy Powiatowej Policji, szukali odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło do zdarzenia i kto ponosi za nie odpowiedzialność.

Piątkowy poranek, mógł zakończyć się tragedią. Wszystko przez niezgodny z przepisami prawo o ruchu drogowym, manewr. – Informacja o zdarzeniu drogowym na ul. Słowackiego, dotarła do dyżurnego ok. godz. 8.40 – powiedział asp. Damian Szwagierek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji. Według osoby zgłaszającej, doszło do zderzenia dwóch pojazdów: samochodu osobowego, a także motoroweru. – Na miejsce zdarzenia natychmiast skierowani zostali skarżyscy policjanci. Na szczęście obyło się bez ofiar, a także osób poszkodowanych. Zdarzenie wstępnie zostało zakwalifikowane jako kolizja – dodał asp. Szwagierek.

Jak stwierdził rzecznik KPP Skarżysko, uczestnicy kolizji nie wymagali hospitalizacji. Co wydarzyło na początku, ostatniego w kwietniu weekendu? – Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że samochodem osobowym marki Rover kierował 87-letni mężczyzna. Drugi uczestnik zdarzenia, to 71-letni kierowca motoroweru marki Yamaha. Oba pojazdy zderzyły się w momencie, kiedy kierowca rovera wykonywał, jak się później okazało nieprawidłowy manewr. Mężczyzna jechał ulicą Słowackiego. W pewnym momencie chciał wykonać manewr skrętu na posesję – zaznaczył asp. Szwagierek. Jak ustalili śledczy, wówczas miało dojść do kontaktu pojazdów.

– 87-latek, jak wynika z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego, wymusił pierwszeństwo przejazdu. Motorowerzysta jechał z przeciwległego kierunku – tłumaczył oficer prasowy KPP. Obaj mężczyźni zostali poddani badaniu na obecność alkoholu w organizmie. Byli trzeźwi. Jaki finał miała ta historia? – Wobec braku osób poszkodowanych, zakończyło się na postępowaniu mandatowym. Stróże prawa ukarali nim kierującego autem – przyznał rozmówca TYGODNIK-a.

Rafał Roman

Dodaj komentarz