Legendę będzie trudno zastąpić, Zdzisław Włodarczyk kończy ze spikerką

flash Gorące tematy Okolice

Zdzisław Włodarczyk z Orliczem Suchedniów związany jest jest od lat, najpierw jako zawodnik próbował się w kilku dyscyplinach. Dziś żaden kibic nie wyobraża sobie meczu suchedniowskich Orłów lub innego wydarzenia sportowego bez fachowego komentarza Pana Zdzisława, który jest  spikerem od ponad 20 lat . A jednak, człowiek legenda postanowił dać szansę młodszym, jak mówi chce odpocząć. Klub znalazł już jego następce, to 19-letni Bartosz Pająk, który ma już za sobą debiut spikerski. 

– W 1961 roku zacząłem pracować w szkole w Suchedniowie, do tego czasu byłem lekkoatletą, spróbowałem swoich sił w piłce nożnej. Z racji uprawiania lekkoatletyki byłem dobrze przygotowany i szybki. Grać w piłkę nie bardzo lubiłem, ale ta szybkość i sprawność pomagał mi na boisku – mówi Zdzisław Włodarczyk. 

– Do Orlicza wprowadzał mnie już nie żyjący  Jerzy Jung. Wtedy to były rozgrywki od B klasy do ligi wojewódzkiej, były awanse, były spadki, tych zdarzeń było bardzo dużo i różne te klasy rozgrywkowe były. Zaczynałem od ataku jako napastnik, na prawym skrzydle, dlatego że byłem szybki, potem grałem w pomocy, a skończyłem jako obrońca, nawet mi szło dobrze, nikt mi nie uciekał, można powiedzieć panowałem na tej obronie -zaznacza Pan Zdzisław.

– Od 1956 roku byłem lekkoatletą, trenowałem w Granacie Skarżysko, moim trenerem był Bogdan Winiarski, mój przyjaciel, znakomity człowiek. W tym samym roku zdobyłem brązowy medal na mistrzostwach Polski młodzików w skoku o tyczce. Rok później byłem drugi, też na mistrzostwach Polski, jednocześnie rzucałem dyskiem, choć warunków specjalnie nie miałem, rzucałem wtedy 50 metrów, wtedy to był najlepszy wynik w Polsce, w kategorii młodzików. Wystartowałem również w dziesięcioboju z powodzeniem, miałem też przygodę z motorami.  W tą lekkoatletykę i piłkę nożną bawiłem się aż do 1968 roku – podkreśla.

Pan Zdzisław mimo upływu lat nadal jest aktywny, z powodzeniem bierze udział w mistrzostwach Polski weteranów .

– To jest inna bajka, niekiedy ludzie mówią, że są słabe wyniki, a ja im mówię, trzeba mieć skończone 70 parę lat lat i startować, ukończyć konkurencję, to już jest dla mnie zwycięstwo – mówi.

Posądzony o agitację wyborczą

Jak mówi nasz rozmówce potrzeba „spikerowania” wypłynęła sama z siebie. – Suchedniów ma to do siebie,że dużo ludzi przychodzi na stadion, więc zawsze pytali kto gra, jak się kto nazywa. I tak powstała koncepcja, żeby tą spikerkę robić. Początkowo siedzieliśmy na ławce, wśród kibiców, to były prymitywne warunki. I tak już się ciągnie ponad 20 lat. Ja na ogół nie jestem stroną będąc spikerem, tylko informuje kibiców o wydarzeniach. W swojej przygodzie z mikrofonem nie miałem jakiś przygód ciekawych lub śmiesznych. Na początku się przejęzyczałem, zamiast Wisła Sandomierz mówiłem Wisła Kraków, wszyscy się śmiali, wtedy mówiłem, że to przecież ta sama rzeka – mówi Pan Zdzisław.

– Raz zostałem posądzony o agitację wyborczą, pamiętam, musiałem jechać do Kielc się tłumaczyć z tego, skończyło się tylko na upomnieniu – dodaje.

Zmiana pokoleniowa

– Ja już od dłuższego czasu zgłaszałem do klubu o zastępstwo, to już jest dla mnie uciążliwość, muszę przyjść przed meczem godzinę wcześniej, przygotować się. To mi zajmuje dużo czasu, a z tego tytuł nie miałem żadnych gratyfikacji, robię to z przyjemności. Zgłosił się Bartek, który interesuje się dziennikarstwem, myślę, że to będzie dla niego dobre przygotowanie. Moim zdaniem nadaje się do tej roli, mam nadzieję, że godnie mnie zastąpi. Chciałbym w najbliższej przyszłości usiąść na trybunach i obejrzeć mecz bez mikrofonu, jeszcze parę razy usiądę z nim, żeby się nie stresował. Nie będę nic mówił, będę w razie czego. – podkreśla Zdzisław Włodarczyk. 

Legendę będzie trudno zastąpić 

Bartek Pająk ma 19 lat, jest tegorocznym maturzystą, dostał się na Dolnośląską Szkołę Wyższą we Wrocławiu na kierunek dziennikarstwo i komunikacja społeczna, specjalizacja dziennikarstwo sportowe.  Interesuje się sportem, zwłaszcza piłką nożną, jest zawodnikiem Orlicza Suchedniów, obecnie leczy kontuzje, swoją przyszłość wiąże z dziennikarstwem.  Podczas meczu inauguracyjnego Orlicza z GKS Rudki Bartek zadebiutował w roli spikera, ma zastąpić legendę „mikrofonu” Zdzisława Włodarczyka.  Bartek jak na razie pracuje pod bacznym okiem Pana Zdzisława, ukończył kurs spikerów organizowany przez Świętokrzyski Związek Piłki Nożnej w Kielcach.

– Interesuje się dziennikarstwem, a zwłaszcza dziennikarstwem sportowym,  stąd też wziął się pomysł na prowadzenie meczów z mikrofonem, spiker ma trochę coś z dziennikarza, musi się przygotować do meczu, zdobyć niezbędne informacje. Wiem, że przede mną trudne zadanie, Pana Zdzisława nie będzie łatwo zastąpić,  ale będą się mocno starał, żeby to jakoś wyglądało – powiedział Bartek Pająk

– Pomysł na „spikerkę” wziął się stąd, że zobaczyłem ogłoszenie o kursie na spikerów, początkowo bardzo się na niego nie nastawiałem, wtedy w klubie pojawiła się również informacja, że jest możliwość wzięcia udziału w tym kursie z klubu. Postanowiłem, że spróbuje swoich sił, aby odciążyć z obowiązków Pana Zdzisława. Kurs ukończyłem z wynikiem pozytywnym, stąd moja obecność w „budzie” spikerskiej – mówi Bartek Pająk.

– Na razie uczę się od mistrza, jestem jego pomocnikiem, myślę ,że z czasem przejmę pałeczkę po Panu Zdzisławie i będą mógł już sam poprowadzić mecz jako spiker – zaznacza Bartek.

– To jest moja pasja – pisanie i mówienie o sporcie, w tym kierunku wiąże swoją przyszłość. Jestem też piłkarzem Orlicza, niestety teraz leczę kontuzję,  jestem po operacji kolana, czeka mnie przerwa, dlatego mimo kontuzji chce być obecny na stadionie nie tylko jako kibic, ale ktoś kto „spikeruje”, mówi o wydarzeniach na boisku – powiedział Bartek Pająk.  

Zbyszek Biber

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.